St. Louis

<< Wróć do początku

WYBIERZ autora solucji: QBA

Skan lokacji

Cele misji:
Zlokalizuj zaginionych żołnierzy.
Doprowadź żołnierzy do punktu ewakuacyjnego.
Informacje wywiadu:
To miejsce startu. Misję rozpoczniecie pod osłoną tego zrujnowanego budynku. Poprowadź transporter do walki.
1. Tutaj znajdowała się drużyna Kieł. Straciliśmy z nimi kontakt, gdy zostali trafieni rakietą. Sprawdź czy ktoś przeżył.
2. Tutaj ostatnio widziano drużynę Siarka kierowaną przez Generała Barnaky'ego. Poszukaj w tym rejonie generała i pozostałych żołnierzy. Nie da się tam dotrzeć transporterem, więc musisz wyruszyc na piechotę.
3. Drużyna Kieł znajduje się w tym miejscu. Są przygnieceni ogniem. Tutaj musisz doprowadzić swoja drużynę i transporter.
4. Ewakuuj drużynę Szpon do tego miejsca. Wycofaj się z obszaru walki, kiedy obie drużyny dotrą do miejsca spotkania.
1. To przednie linie obronne armii supermutantów. Są bardzo silne.
2. Według danych z raportów rozpoznawczych EchoBoya, ta formacja skalna jest sztucznie zmieniona. Miej oczy otwarte...
3. Wokół centrum dowodzenia nieprzyjaciel wykopał okopy.
4. Drużyna Demon meldowała o obecności dwóch oddzielnych drużyn Super Mutantów w tym rejonie. Uważaj na zasadzkę.
5. Drużyna Szpon znajduje się pod ogniem wroga, który przypuszczalnie dochodzi z tego bunkru.
6. To centrum operacyjne Super Mutantów. Bazę otaczają głębokie linie okopów. Nie masz upoważnienia do atakowania bazy wroga.

QBA

do góry

Już na odprawie okazuje się, że coś jest nie tak. Generała Barnaky'ego nie ma, zastępuje go generał Dekker. Wyjaśnia, co się stało. Oddział generała przegrał ciężkie starcie z mutantami, kilka doświadczonych drużyn zostało startych z powierzchni ziemi. Mam ruszyć natychmiast na miejsce akcji i przeprowadzić akcję ratunkową ocalałych żołnierzy. Nic prostszego ;).

Gdy tylko przybyłem na miejsce pojawiła się scena pojmania generała przez przywódcę mutantów, tuż pod główną bazą. Dało mi to jakieś nadzieje na rychłe odbicie Barnaky'ego. Najpierw jednak postanowiłem dobić się do broniących się ostatkiem sił chłopców paladyna Solo. Załadowaliśmy się z całą drużyną do ciężkiego transportera i ruszyliśmy. Nie trzeba było długo czekać na pierwsze starcie, chwilkę po wyruszeniu trzech okopanych mutków zaczęło nas ostrzeliwać. Jeden miał granaty a dwóch z M249 SAW. Byłoby krucho gdyby nie możliwość prowadzenia ognia z transportera. Większość chłopaków z drużyny wciąż strzelała z kałachów! Transporter trochę ucierpiał, w końcu jednak poradziłem sobie z mutkami. Zebrałem chciwie broń mutantów, wróciłem do transportera i ruszyłem dalej. Przejeżdżając pomiędzy dwoma półkami skalnymi zostałem zaatakowany przez mutanta z wyrzutnią rakiet. Było gorąco, ale dzięki nowo zdobytej broni jakoś sobie poradziłem. Zabiłem resztę przeciwników i ruszyłem dalej. Nagle transporter stanął. Na środku drogi porozrzucane były porozrywane ciała braci (i sióstr) z drużyny Kieł. Straszny był to widok. Dekker kazał zebrać sprzęt i na razie nie ruszać ciał. Brnąłem więc dalej. Znalazłem się przy zaminowanym, dobrze strzeżonym moście. Gdy uporałem się z mutantami rozminowałem go i zniszczyłem barykady.

Dalej czekała kolejna przeszkoda - w okopach siedziało dwóch mutantów z wyrzutniami rakiet. Ciężko było ich zabić... właściwie zrobiłem to metodą save&load. Bezpośrednie trafienie rakietą nie pozostawiało wojakowi żadnych szans, zaś zbliżanie się do okopów pojazdem opancerzonym skazywało go praktycznie na zniszczenie. W końcu jednak pokonałem również tą przeszkodę. Dotarłem do podwyższeń na których rozmieszczonych było co najmniej kilkunastu mutantów. Z transportera udało mi się jakoś pozabijać wszystkich. Zebrałem jak zwykle broń (znalazłem między innymi snajperkę) i ruszyłem dalej na północ. Po lewej maiłem teraz okopy okalające bazę główną, trzeba było uważać. Przede mną zaś w bunkrze siedział ostatni już mutant z bazooką. Z nową bronią szybki wypad od tyłu i z mutka pozostały jedynie wspomnienia. Dotarłem w końcu do paladyna Solo i jego oddziału. Wyraźnie zmęczony podenerwowanym głosem zarządził odwrót. Trochę czasu zajęło, nim mój medyk doprowadził ocalałych do ładu. Gdy w końcu to się udało, wszyscy wsiedli do transportera.

Teoretycznie mogłem się wycofać i zakończyć misję, chciałem jednak spróbować pomóc jeszcze generałowi. Wziąłem dwóch najsilniejszych chłopaków i ruszyliśmy oczyszczać okopy na około bazy. Było ciężko, parę razy otarłem się o śmierć. Ale w końcu udało się dotrzeć pod wejście. Obok mostu leżał tam jeden z braci z oddziału Barnaky'ego. Zachowywał się trochę jak dziecko. Płakał i wrzeszczał, że to my powinniśmy umrzeć, a nie on bo on ma wyższy stopień. No cóż... brat to brat, trzeba mu było jednak pomóc. Mutanci oblepili go plastikiem, dobrze że miałem kogoś kto znał się na saperskim fachu. Gdy już go "odrutowaliśmy" uniósł się honorem i popełnił samobójstwo. Przed śmiercią powiedział jeszcze, że stchórzył gdy generał wrzeszczał, by ten go zabił. No cóż, to nie wróżyło zbyt dobrze. Ale skoro raz postanowiłem wejść do środka to nie chciałem teraz się wycofywać. Wejście było dobrze zaminowane, saper nie umiał tego obejść więc zoraliśmy ziemię ołowiem. Gdy miny wybuchły rozpoczęła się jatka. Bazy broniły mutki z browingami, było więc bardzo ciężko. Gdyby nie zapas stimpaków nie wiem czy dałbym radę. Gdy ostatni mutant zginą z ręki mojego oddziału przeszukałem jeszcze dokładnie bazę. Niestety... generała ani śladu. Zebrałem sprzęt i niezadowolony wróciłem do pojazdu, zabijając po drodze jeszcze parę mutantów. Wszyscy byli smutni z powodu straty generała. Saper dla rozładowania emocji rozminował cale pole minowe przed okopami :). Zawsze kilka tysięcy waluty do przodu. Rozgoryczeni tym co stało się z generałem, wróciliśmy do bazy.

Skan lokacji:

 

<< Wróć do początku