OD OVERSEERA DO FAZERA
- czyli jak (nie) zrobili ze mnie bohatera.
Urodziłem się 12 grudnia 2065 roku. Data jak
każda inna, no może z wyjątkiem tego że tego samego dnia
został mianowany nowy OVERSEER, z jakiegoś powodu od tej pory
nie można się było do niego zwracać inaczej niż właśnie
OVERSEER. Nigdy zresztą mnie to właściwie nie interesowało.
OVERSEER do dziś jest naszym przywódca. Żadna decyzja
dotycząca Schronu 13 - czyli tego schronu w którym się
właśnie znajduję- nie mogła zapaść bez jego wiedzy.
Większość ważniejszych decyzji OVERSEER zresztą podejmował
sam często bez konsultacji z rada Schronu (co właściwie jest
przyczyną mojej obecnej sytuacji). W skład owej rady wchodził
niegdyś mój ojciec. Niestety miał on trochę inne poglądy
niż OVERSEER, więc po pewnym czasie, został usunięty z rady,
aż w końcu pewnego dnia zaginął. Tyle dowiedziałem się od
matki. Matka nie chciała mi nigdy wytłumaczyć jak ojciec
mógł zaginąć w schronie odciętym od świata, mieszczącym
niespełna 20 tysięcy mieszkańców. Od czasu zaginięcia ojca,
czyli mniej więcej wtedy gdy skończyłem trzy lata pędziłem
żywot delikatnie mówiąc nieciekawy. Jednak w miarę dorastania
poznałem kilku ludzi, którym życie w puszce, - bo tak
właśnie nazywaliśmy schron- nie podobało się równie mocno
jak mi. Niestety opuszczanie puszki było zabronione przez
OVERSEER'a. Nie pozostawało nam zatem nic innego jak znaleźć
rozrywkę. Jak się okazało nie było to takie trudne.
Wystarczyło trochę przetrzepać puszkę, aby odnaleźć tak
zwany Gabinet Pamięci, o którym paradoksalnie nikt już nie
pamiętał. Gabinet było to praktycznie muzeum z eksponatami z
przed III wojny. Były tam głownie urządzenia domowego użytku,
jak się wówczas wydawało szczyt technologii początku XXI
wieku. Podobno po zejściu do schronów okazało się że NASA
wyprzedza technologicznie resztę świata około pół wieku.
Schrony zostały wyposażone właśnie przez NASA, więc ludzie
którzy do nich zeszli czuli się jak na statku kosmicznym. Tak
więc znaleźliśmy w Gabinecie Pamięci odtwarzacz VHS -w końcu
XX wieku podstawowe urządzenie do odtwarzania obrazu- i kupę
archiwów na niesamowicie wielkich nośnikach. Jak się okazało
w przeważającej części były to tak zwane filmy fabularne, o
życiu w XX wieku. Po obejrzeniu kilku z nich nasz pogląd na
życie w puszce zasadniczo się zmienił. Po prostu
zapragnęliśmy żyć tak jak żyli ludzie przed wojną, nie
zamknięci w podziemiach. Jednym z tych filmów był Pulp
Fiction. Dodać należy, że cały przekaz płynący z tych
nagrań odkryliśmy dopiero, kiedy dowiedział się o nich pewien
starszy gość. Mówił, że urodził się w 1983, ale sądząc
po jego wyglądzie możliwe że nawet wcześniej. Nie chodziło o
to, że był stary, było w nim coś takiego, co odstraszało
każdego kto na niego spojrzał. Mieszkał w sektorze dla
"nieprzystosowanych"(tak nazywano tych którzy po
zejściu do schronów nie dawali sobie rady z życiem w
zamknięciu) ten gość nazywał ten sektor slamsami, mówił że
tak to się nazywało w XX wieku.. Sam siebie nazywał
"fazerem". Fazer wytłumaczył nam też znaczenie
takich słów jak "faza" czy "haj".
Wytłumaczył nam również, że alkohol etylowy służył
kiedyś nie tylko do celów przemysłowych, no i oczywiście
pokazał jak jeszcze można go używać. Nauczył nas procesu
destylacji, a także produkcji pewnych środków
farmaceutycznych, które z czasem tak jak i on zaczęliśmy
nazywać dragami. Wtedy dopiero zrozumieliśmy sens nagrań
które nas po prostu zafascynowały. Z Gabinetu zrobiliśmy sobie
miejsce schadzek, Fazer nazywał je " melina" albo
"miejscówa". Głównym zajęciem na
"melinie" było oglądanie archaicznych nagrań przy
równoczesnym "ćpaniu co popadnie" jak mawiał Fazer,
albo piciu alkoholu etylowego. Niestety po paru miesiącach Fazer
zmarł. Właściwie to nie pamiętam jak to się stało bo
byliśmy wtedy na naprawdę ostrym haju. Faktem jest, że
pozostawił nam przydomek. Nazywał nas Hipisami Nowej Ery,
mówił, że hipisi byli to ludzie całkowicie wolni od
jakiejkolwiek władzy, i całkowicie wyzwoleni duchowo. Tak więc
założyliśmy tajną organizację i nazwaliśmy ją właśnie
Stowarzyszeniem Hipisów Nowej Ery. Właściwie to ja byłem jej
założycielem i przywódcą. Dlatego też z czasem kolesie
zaczęli nazywać mnie Fazerem, i tak już zostało. Mniej
więcej w tym samym czasie zauważyliśmy, że w puszcze zaczyna
się robić naprawdę ciasno. Właściwie to każdy z nas
widział że w schronie dzieje się coś niedobrego. Celem naszej
tajnej organizacji stało się więc doprowadzenie do otwarcia
włazu do schronu, i umożliwienie każdemu dokonanie wyboru.
Zaczęliśmy organizować spotkania, na które przychodziło
coraz więcej osób. Gromadziliśmy materiały o czasach z przed
wojny (w chwili obecnej są one w tajnej bibliotece Hipisów). W
końcu stało się to co było nieuniknione, Rada Schronu 13 z
OVERSEEREM na czele zaczęła widzieć w nas realne zagrożenie
dla przyszłości schronu. My z kolei nabraliśmy
przeświadczenia że skażenie na powierzchni nie może być już
groźne. Postanowiliśmy wiec przekonać OVERSEERA do otwarcia
włazu. Zakładaliśmy nawet użycie siły, nie było to jednak
konieczne, przyszłość schronu zawisła bowiem na włosku.
Radzie nie udało się utrzymać w tajemnicy przed mieszkańcami
wiadomości o tragedii. Kontroler urządzenia odpowiedzialnego za
wydobywanie wody po prostu się zepsuł. Stało się jasne że
ktoś musi wyjść ze schronu. OVERSEER powiedział to otwarcie i
zadbał aby wszyscy się dowiedzieli o jego decyzji. Oczy
wszystkich zwróciły się na Hipisów a w szczególności na
mnie. Postanowiłem porozmawiać z OVERSEEREM w cztery oczy. Gdy
go ujrzałem na twarzy miał tryumfalny uśmiech, jakby chciał
powiedzieć:
- Chciałeś?! Idź, droga wolna!
Wtedy postanowiłem że pójdę, ale nie sam. Vincent mój
najlepszy kumpel zgodził się bez wahania.
Pamiętnik ten zostanie umieszczony w Tajnej Bibliotece
Stowarzyszenia Hipisów Nowej Ery, i będzie dostępny dla
wszystkich członków stowarzyszenia. Niech będzie on
natchnieniem dla dalszej działalności Hipisów, takie jest
życzenie założyciela Stowarzyszenia i jego przywódcy FAZERA
oraz jego zastępcy VINCENTA, którzy wyruszają na największą
balangę od czasów WOODSTOCK- jak mawiał Fazer największej
imprezy na otwartej przestrzeni.
© gelart